|
Archiwum
Zakładki:
Tagi
|
wtorek, 10 stycznia 2012
poniedziałek, 02 stycznia 2012
wtorek, 06 grudnia 2011
piątek, 02 grudnia 2011
czwartek, 24 listopada 2011
poniedziałek, 21 listopada 2011
niedziela, 20 listopada 2011
wtorek, 15 listopada 2011
niedziela, 06 listopada 2011
Instrukcje i ostrzeżenia Nie sposób docenić w należyty sposób wielkiego dobra, jakie płynie z różnego rodzaju instrukcji obsługi i procedur postępowania na wypadek pożaru albo trzęsienia ziemi. Instrukcjom towarzyszą zwykle także ostrzeżenia i zakazy. Mogą być one dwojakiego rodzaju. Racjonalne – takie, jak na lekach, by na przykład pewnych substancji nie łączyć z innymi, ponieważ tracą w ten sposób własności terapeutyczne, albo wręcz stają się szkodliwe w interakcji z pewnymi związkami oraz idiotyczne (bądź skierowane do idiotów), - jak ostrzeżenia nadrukowane na papierowych kubkach do kawy, iż w środku znajduje się gorący płyn. Te ostatnie, na kubkach, pojawiły się po tym, jak pewna pani w USA wygrała duże odszkodowanie od pewnej sieci hamburgerowej, gdyż stwierdziła, że nie została należycie ostrzeżona o tym, że w kubku jest naprawdę gorąca kawa i się biedaczka poparzyła. Sąd, niestety, przyznał w tym przypadku rację wszystkim idiotom świata, czym także wpisał się na zawsze w historię głupoty. Jeżeli ktoś bowiem kupowałby w sklepie zoologicznym kobrę, (zakładając, iż takie węże były w wolnym handlu dostępne), to szczerze wątpię, aby na pudełku w którym ją będzie transportował naklejono mu w sklepie napis „UWAGA! EKSTREMALNIE NIEBEZPIECZNY, JADOWITY WĄŻ! NIE DOTYKAĆ BEZ ZABEZPIECZENIA!!”. Człowiek chcący mieć w domu kobrę, prawdopodobnie, kupując ją, wie, na co się decyduje. Jeśli zaś nie wie, a mimo wszystko kupuje, to lepiej, aby genów ignorancji nie przekazywał potomności, co w tym wypadku wąż mu niechybnie zapewni. Kupując espresso raczej nie spodziewamy się, iż dostaniemy pół litra zimnego, zielonego, gęstego płynu o konsystencji budyniu. Stąd mój wniosek, iż istnieje kategoria ostrzeżeń, powodujących przynajmniej u niektórych ludzi, głębokie zażenowanie, określane czasem, jako tzw. „japoński wstyd”, albo „syndrom borsuka”. Należałoby jeszcze zadać pytanie, czy wobec tego ostrzeżenie o gorącej kawie nie powinno być przypadkiem drukowane w wielu językach, a najlepiej we wszystkich, bo przecież nie każdy idiota zna angielski. Wyobraź sobie człowieka siedzącego w salonie na kanapie i czytającego wnikliwie kartę informacyjną na opakowaniu od kostiumu Batmana, w którym właśnie zasuwa po mieszkaniu jego pięcioletni synek. W pewnym momencie mężczyzna krzyczy - „Zocha! Zamknij natychmiast balkon!” Pani Zofia spokojnie pyta „Dlaczego?”, na co pan odpowiada „Tu jest napisane, że to nie służy do latania!”. (Ostrzeżenia takiej treści rzeczywiście są umieszczane na dostępnych w handlu kostiumach bohaterów komiksów.) Jeśli ktoś zdrowy, o normalnym zakresie mobilności, do piątego roku życia nie nauczył się jeszcze respektu dla grawitacji, a ktoś, kto dożył na przykład trzydziestki potrzebuje instrukcji, jak ta powyżej, znaczy to, że obaj nadal znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka śmierci. Najwyższą zaś formę wyrafinowania zyskały u nas ostrzeżenia towarzyszące reklamom leków i parafarmaceutyków. Początkowo było tylko „Przed użyciem przeczytaj ulotkę” i wystarczyło. Później, prawdopodobnie by odpowiedzieć na ewentualne pytanie „Jaką ulotkę?”, rozszerzono informację do formy: „Przed użyciem przeczytaj ulotkę dołączoną do opakowania” i w ten sposób zabezpieczono nabywcę leku przed czytaniem niewłaściwych ulotek, na przykład ulotek wyborczych, które w odniesieniu do aspiryny nie spełniają należycie swojej roli.. Dalsza ewolucja postępowała już błyskawicznie. Ostrzeżenie rozwinięto do: „Przed użyciem przeczytaj ulotkę dołączoną do opakowania, lub skonsultuj się z lekarzem, bądź farmaceutą”. No tak. To logiczne, bo przecież większość ludzi o sprawach związanych z zażywaniem leków rozmawia z kominiarzem, albo fryzjerką. To jednak nie wszystko. Konieczne stało się umotywowanie konieczności przeczytania ulotki, albo konsultacji z właściwymi osobami, przez rozszerzenie komunikatu do obecnej formy: „Przed użyciem przeczytaj ulotkę dołączoną do opakowania, lub skonsultuj się z lekarzem, bądź farmaceutą, gdyż każdy lek, niewłaściwie stosowany, zagraża twojemu życiu lub zdrowiu”. Jak mniemam, to jeszcze nie jest ostateczna wersja, gdyż na pewno jeszcze da się coś w tej kwestii „wyrzeźbić”. Spodziewajmy się więc wkrótce na przykład czegoś takiego : „Przed użyciem przeczytaj ulotkę dołączoną do opakowania i postaraj się zrozumieć to, co tam napisano, a jeśli nie rozumiesz, skonsultuj się z lekarzem, bądź farmaceutą, ponieważ każdy lek, niewłaściwie stosowany, zagraża twojemu życiu lub zdrowiu, zaś nieskonsultowanie się z lekarzem, bądź farmaceutą może przynieść określone skutki prawne w wypadku, gdyby lek ci jednak zaszkodził, a ty żądałbyś odszkodowania, więc lepiej od razu skonsultuj się też z prawnikiem, a najlepiej w razie ostateczności zarezerwuj sobie miejsce na cmentarzu, gdyż życie grozi śmiercią”. |